Artykuły

Moc, która czyni nas silnymi!

Jednym z ostatnich akordów Paneuropejskiego Kongresu Młodzieży w Nowym Sadzie było uroczyste sobotnie nabożeństwo, podczas którego 3000 osób, z kilkudziesięciu krajów celebrowało Imię tego, który czyni nas silnymi – Jezusa Chrystusa.

Spokojna i klimatyczna pieśń „Mój Jezu, mój Zbawco” była idealnym wprowadzeniem do nabożeństwa, którego główne przesłanie zawarto w słowach: „Moc Jezusa, która daje nam silę!”. Po wspólnym uwielbieniu wraz z kongresowym zespołem na scenie pojawił się Paul Tompkins (TED) oraz Stephan Sigg (EUD), którzy poprosili uczestników o wspólną modlitwę w intencji dwóch adwentystów, którzy przebywają w więzieniach w Togo oraz Pakistanie, z powodu fałszywych oskarżeń.

Następnie dyrektor Departamentu Młodzieży przy Generalnej Konferencji Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, pastor Gilbert Cangy przedstawił ideę projektu „One Year in Mission”, którego celem jest zachęcenie młodych ludzi do poświęcenia 12 miesięcy swojego życia na działalność ewangelizacyjną. Pilotażowy etap projektu rozpoczął się już w styczniu. Bierze w nim udział 14 osób z wszystkich czternastu wydziałów Kościoła, w tym po jednej osobie z Wydziału Transeuropejskiego oraz Intereuropejskiego. Uczestnicy projektu przeszli specjalne trzytygodniowe szkolenie, a następnie przez 6 miesięcy prowadzili działalność misyjną na ulicach Nowego Jorku.

Oprócz muzyki i pantomimy na tegorocznym kongresie pojawiały się również formy taneczne. Nie inaczej było podczas sobotniego nabożeństwa, kiedy to byliśmy świadkami dwóch takich występów. O ile, co do drugiego nie można mieć raczej żadnych zastrzeżeń (nawiązywał do serii krótkich pantomim przedstawianych podczas Kongresu), o  tyle pierwszy, baletowy występ sprawiał wrażenie artystycznego popisu, a nie uwielbienia Boga, które stanowi przecież sedno nabożeństwa. Absolutnie nie należy negować tańca, jako sposobu wyrażania wdzięczności Bogu. Jest to tak samo wartościowa forma artystyczna, jak śpiew, czy też literatura. Chodzi raczej o to, że nabożeństwo nigdy nie powinno być areną dla artystycznych popisów, które w centrum wydarzeń stawią wykonawcę, a nie jego Stwórcę.

Kiedy na wielkiej sali Centrum Kongresowego SPENS wybrzmiały pierwsze dźwięki potężnego hymnu: „Święty, Święty, Święty”, nikt nie miał już  jednak wątpliwości, że sednem tego szczególnego nabożeństwa, a także całego Kongresu jest Jedyny, Święty i Wszechpotężny – Bóg.

Jezus, jako sedno naszego życia i źródło naszej siły był również tematem kazania wygłoszonego przez pastora Gilberta Cangy’ego. Opowiedział on wzruszającą historię swojego życia: Kiedy miał  14 lat, jego ojciec, który był jednocześnie pastorem lokalnego kościoła, z dnia na dzień porzucił swoją służbę, a także swoją rodzinę. Pastor Gilbert przez długi czas nie mógł się pogodzić ze tą stratą, a natłok negatywnych emocji skłaniał go do buntowniczych postaw. W efekcie wyrzucono go ze szkoły, a on sam postanowił zostać marynarzem i wyruszyć na morze. Tam – niczym Jonasz – przez długi czas ukrywał się przed Bogiem, ale – koniec końców – te próby na nic się nie zdały:

„Możecie uciec od swojego Kościoła. Możecie uciec od swoich rodziców, przyjaciół, ale nigdy nie uda wam się uciec przed Bogiem” – mówił pastor Cangy.

Bóg odnalazł go na dalekim morzu i postanowił zawalczyć o jego serce. Wkrótce potem Gilbert Cangy przyjął Jezusa Chrystusa i postanowił odnaleźć swojego „marnotrawnego” ojca. Łaska Boga nie tylko daje nam drugą szansę, ale sprawia również, że sami jesteśmy gotowi dać drugą szansę innym ludziom.

Swoje kazanie, pastor Cangy zakończył historią młodego Szkota, który postanowił udać się do wymarzonej krainy – Stanów Zjednoczonych. Całe oszczędności swojego życia przeznaczył na podróż promem. Zostawił sobie zaledwie 5 dolarów „na czarną godzinę”. Początkowo podróż mijała przyjemnie, a zabrane zapasy żywności zaspokajały jego głód. Jednak już po kilku dniach jedzenie się skończyło. Głód tego młodego człowieka stawał się coraz większy, a jego ciało coraz słabsze. Wreszcie, wyczerpany udał się na górny pokład statku, gdzie odbywał się wielki bankiet. Drżącą ręką otworzył drzwi prowadzące do wielkiej sali, i z pokornie schyloną głową wręczył głównemu kelnerowi pięć dolarów, za które pragnął otrzymać choćby miskę zupy.

Zaskoczony kelner odpowiedział: „Czy nie wiesz, że kupiony przez Ciebie bilet gwarantuje pełne wyżywienie podczas całego rejsu? Ten bankiet jest również dla ciebie. W każdej chwili mogłeś z niego skorzystać…”

Bóg  zaprosił nas na swoje wspaniałe przyjęcie. Przyjęcie, za które zapłacił swoją świętą krwią. Czy odpowiemy na jego zaproszenie?

Daniel Maikowski

Dzień 1: Kongres „Power of One” rozpoczęty
Dzień 2: Brak tematów tabu na Kongresie 
Dzień 3: Wątpisz i przegrywasz? To dobrze!
Dzień 4: Jezus czyni różnicę!